niedziela, 10 lutego 2013

there's nothing you should fear.

Zupełnie inaczej wyobrażała sobie ten wyjazd. Myślała, że to będzie dla niej źródłem radości i przy okazji napędzi jej karierę, ale tylko jedno okazało się trafne.
Jej myśli wciąż błądziły wokół Holly.
Nie, to nie był sentyment, czy kwestia uczuć. Ona po prostu zupełnie inaczej wyobrażała sobie ten moment.
Wiedziała, że zawsze będzie ją kochać, ale po rozstaniu z Holly wykreowała sobie obraz, że nie zmarnuje szansy, by naprawić to co kiedyś je łączyło. Najwidoczniej był to tylko odruch, a ból, który towarzyszył jej przez większość czasu nie wywodził się z tego, że nie wyobrażała sobie życia bez niej, ale z tego, że ucierpiało na tym jej ego. Wiedziała, że nie może tego zrobić. Los często płata figle, ale wie co robi.
Doprowadza nas na czas w miejsce, w którym powinniśmy się znaleźć.
Elizabeth wiedziała, że obojętność może ją kiedyś uratować i tak właśnie stało się teraz.
Zostały wspomnienia, ucierpiało ego, a cynizm bronił ją przed popełnieniem kolejnego błędu.
Nie lubiła życia w niepewności, a takie właśnie było życie z Holly. Życie z dnia na dzień nie jest zdrowym rozwiązaniem, ale plany bywają złudne.
Nie uciekniemy przed przeznaczeniem, nie damy rady go oszukać. Elizabeth dobrze o tym wiedziała.
Musiało minąć sporo czasu, by każdy mógł to zrozumieć.
Patrząc w przeszłość, możemy nie zauważyć przeszkód jakie szykuje dla nas los, potknąć się i nie wstać.
Ile minęło ? Miesiąc, dwa, może rok ? Nie pamiętam, ale wystarczająco dużo czasu by zrozumieć, wybaczyć sobie i innym, by móc się uwolnić.
Nie ma recepty na miłość, ani na złamane serce. To co zrobimy ze swoim życiem zależy jedynie od nas samych.

                                                                            *****

Jak potoczyły się ich losy ?
Funny story....
Kate zaczęła spotykać się z Gerrym.
Laura poznała Wiktorię i są szczęśliwe.
Holly, właściwie nie wiem, może któregoś dnia uzupełnie luki w mej świadomości, ale mam nadzieję, że dobrze jej się wiedzie i odnalazła to czego ode mnie uzyskać nie mogła. Przede wszystkim, że żyje w zgodzie ze sobą i słucha tego co mówi jej serce.
Elizabeth, tak to ja. Wierzę, że przyjdzie czas i na mnie. Poświęciłam się pracy i pasji. Łączę dobre z pożytecznym. Zamykam wszystkie sprawy i lecę za morze szukać szczęścia.
Pewnie tu wrócę, a jak nie to któregoś dnia zamieszkam w domu niedaleko morza.
Siedząc na tarasie, pijąc "herbi" wspomnę to co było dobre i nie żałując niczego, odnajdę siebie.