Nad ciałem Elizabeth zapanował przeszywający chłód. Przed jej oczami ukazał się obraz zamarzającego jeziora. Czuła jak jej ręce zaczynają sztywnieć. Rozejrzała się dookoła, wszystko było pokryte śniegiem.
Upadła na ziemię i zaczęła się trzęść. Wokół rozszalała burza, a ona znów nie miała kontroli nad swoim umysłem. Poczuła wstrząs i ujrzała rażące światło. Wydawało jej się, że to blask błyskawicy z nad jeziora, ale ten obraz wykreowany w jej głowie stawał się coraz mniej realny.
Coś rozrywało jej klatkę piersiową, a w głowie dźwięczały jej słowa najbliższych. Jej serce dało o sobie znać i biło jak dzwon. Zaznała spokoju, uciekając w krainę snu, rozbudzonej wyobraźni małego dziecka.
Gdzieś w oddali słyszała jakieś głosy, ale liczyło się dla niej miejsce, które odebrał jej czas.
***
Holly obudziła się w szpitalnej sali, a przy jej łóżku stał młody stażysta. Spoglądał na kartę wiszącą przy jej łóżku i gdy zauważył, że się obudziła, rzucił jej pełen ciepła uśmiech.
- Długo Pani spała.
- Gdzie jest Elizabeth ?
- Niech się Pani nie denerwuje, wszystko Pani powiem, ale najpierw sprawdzę czy wszystko jest w porządku.
- Czuję się dobrze. - Holly usiadła na krawędzi łóżka i wsunęła kapcie na nogi. - Zaprowadzi mnie Pan czy mam sama jej szukać ?
- A mogę Panią zbadać ?
Holly kiwnęła głową i wykonywała każde polecenie mężczyzny.
- Wygląda na to, że wszystko wraca do normy.
- Możemy iść ?
- Obawiam się, że o własnych siłach jeszcze nie, bo byłoby to zbyt duże obciążenie dla organizmu, zważając na to jak długo Pani spała.
Wyszedł z sali i po chwili wróćił z wózkiem, uprowadzonym z oddziału ortopedycznego.
- Co się z nią działo ?
- Jest Pani jej rodziną ?
- Nie, ale...
- Niestety w takim wypadku nie mogę udzielić Pani żadnych informacji.
- Ale..
- Nie ma żadnego " ale ".
- Posłuchaj, ona mnie uratowała. To ja powinnam tam leżeć, a nie ona. Wszystko było moją winą, więc wyświadcz mi przysługę i powiedz jak ona się czuje.
- Jeżeli dojdzie to do ordynatora to wylecę ze stażu.
- Zostanie to między nami, obiecuję.
- Ekipa ratunkowa dobrze się spisała, jej stan był stabilny, ale po kilku godzinach temperatura ciała zaczęła stopniowo się obniżać, a praca serca nagle ustała. Musieliśmy reanimować, ale na szczęście udało nam się ją uratować. Cały czas ktoś przy niej jest, ale jej stan się ustabilizował. Jest jednak coś co nas martwi.
- Co takiego ?
- Podczas wypadku doszło do rozległego uszkodzenia stawu kolanowego. Miała jakieś zainteresowania jeśli chodzi o sport ?
- Z tego co wiem, trenowała kiedyś sztuki wali. Uwielbiała życie w ruchu.
- Obawiamy się, że długa droga przed nią jeśli będzia chciała odzyskać swoje dawne życie.
Holly nie potrafiła poukładać sobie tego wszystkiego w głowie, nie znała odpowiedzi na nurtujące ją pytanie, jak to się stało ? Wiedziała tylko, że była to jej wina. Zabiła duszę sportowca. Oddałaby wszystko by cofnąć czas.
Wjechała na salę i przy łóżku Elizabeth ujrzała młodą kobietę. Miała blond włosy i jak przyjrzeć jej się dokładniej, niebieskie oczy.
Trzymała dłoń Elizabeth, a po jej policzku spływały łzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz