Elizabeth usiadła na trybunach z zawieszoną na szyi plakietką wstępu. Zmierzyć ze sobą miały się drużyny młodego pokolenia Juventusu Turyn i Celticu Glasgow. Oczywiście kibicowała drużynie biało-zielonych.
Rozległ się pierwszy gwizdek, a kobieta zamiast uważnie śledzić przebieg meczu, spoglądała na Holly stojącą przy balustradach tuż przy murawie.
Zaczął padać deszcz i namoknięta, rozkopana przez natarcie zawodników murawa wydzielała urokliwy i specyficzny zapach. Przypomniało jej to moment, gdy sama grała w piłkę i biegła na trening ( boisko było stosunkowo blisko, więc przebierała się w domu ) z korkami zawieszonymi na szyi. Brała ze sobą jedynie drobny plecak, do którego mama zawsze chowała jej wodę, skarpetki na zmianę i mały ręcznik. Często widywała na trybunach dziadka. Bywał na każdym jej meczu. Pewnego dnia kupił kamerę i nagrywał całe spotkanie. Wiedziała, że był z niej dumny, zresztą wielokrotnie jej to powtarzał. Jego śmierć odbiła swoje piętno na Elizabeth. Nie potrafiła wrócić do gry, była zbyt pogrążona w żałobie. Dużo czasu zajęło jej przyzwyczajenie się do jego nieobecności. Zebrała w sobie wszystkie siły i wyszła na murawę. Tym razem broniła środka pola. Bramkarz przeciwnej drużyny wykopał piłkę na wysokość szóstego piętra. Spanikowała, nie wiedziała co robić, a piłka leciała wprost na nią. Wyskoczyła i odbiła ją głową. Niewiele potem pamiętała. Upadła na murawę i gdy otworzyła oczy, stał nad nią już lekarz. Jedyne co pamiętała z chwili utraty przytomności to to, że był koło niej dziadek. Uśmiechał się i mówił, by realizowała swoje marzenia za wszelką cenę, i że zawsze będzie siedział na trybunach. Za każdym razem czuła jego obecność, ale dwa lata później nawet on nie był w stanie jej pomóc, a jej kariera legła w gruzach.
Wstała z krzesła i skierowała się w stronę speakerki. Zapukała, a w drzwiach stanął młody mężczyzna.
- Mogę w czymś pomóc ?
- Jestem Elizabeth, dziennikarka z redakcji " 15 minutes of fame". Mam do Pana pytanie.
- Słucham ?
- Czy nagranie dzisiejszego dnia rozgrywek będzie dostępne ?
- Będzie jedynie do dyspozycji organizatora.
- A nie mogłabym tak użyczyć nagrania na jeden wieczór ?
- Nie bardzo rozumiem po co, skoro jest tu Pani osobiście.
- Jestem, ale mogłoby mnie tu nie być, w sumie to tak też się czuję.
- Co ma Pani na myśli ?
- W zasadzie to niewiele, bo nie mogę ich zebrać. Naprawdę mi na tym zależy, nikt się nie dowie, daje swoje słowo.
Mężczyzna gładził dłonią swój podbródek. Spoglądał co chwila na Elizabeth i w końcu odrzekł.
- Dobrze, niech Pani przyjedzie po nagranie wieczorem.
- Dziękuję bardzo, nie wie Pan ile to dla mnie znaczy.
- Przywiezie je Pani jutro rano i proszę o dyskrecje.
- Oczywiście.
Uśmiechnęła się i wybiegła z terenu ośrodka sportowego. Złapała taksówkę i nie powiadamiając Holly wróciła do hotelu.
Czuła jak zaczyna kręcić jej się w głowie, a świat przyodziewał szare barwy. Weszła do pokoju, zdjęła buty, czapkę i położyła się na łóżku.
Tak po prostu, nie wiedząc nawet kiedy, zasnęła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz