niedziela, 13 stycznia 2013

I'm about to lose my mind.

Otworzyła oczy, wybudzając się z letargu. Leżała na hotelowym łóżku i patrzyła w sufit.
W jej głowie kłębiło się mnóstwo myśli. Rozmyślała o Kate, chwilę później o Holly.
Chwyciła telefon i wykręciła numer do ucznia.
Poczta głosowa.
Miała jej tyle do powiedzenia, że wciąż ją kocha, że tęskni, że jest dla niej najważniejsza.
Im więcej nagrywała na sekretarkę, tym bardziej zdawała sobie sprawę czemu to służy.
Miała wyrzuty sumienia, że rozkwita w niej ziarno uczucia. Wracała do punktu wyjścia, mimo nienawiści, czuła do Holly coś wyjątkowego.
Ukrywała się pod płaszczem cynizmu i obojętności by zniechęcić ją do siebie. To jej determinacja działała na nią kojąco, przyciągała jak magnes.
Im mocniej czuła coś względem Holly tym częściej chciała dzwonić do Kate, aby nie zapomnieć o niej, by mówić jej to co czuje, by ona była adresatem jej wyznań.
Rozległo się pukanie do drzwi.
Elizabeth zwlokła się z łóżka, podeszła wolnym krokiem i chwyciła za klamkę.

- Nie, proszę, nie teraz.
- Teraz, musimy porozmawiać. - Holly przepchnęła Elizabeth i weszła do środka.
- Cóż jest takie ważne ?
- Dlaczego Cię nie było ?
- Źle się czułam.
- To nie szkoła, tylko praca. Z niej nie możesz tak po prostu uciec.
- Mogę robić co mi się podoba i nikt, a zwłaszcza Ty nie będzie mi mówiła co mam robić. Mam napisać artykuł i napiszę go, a Tobie nic do tego w jaki sposób to zrobię, rozumiesz ?
- To co mówisz jest żałosne, zachowujesz się jak dziecko i uciekasz.
- Ja uciekam ?! A co Ty robiłaś jak miałyśmy problemy ?! Czekałaś aż wszystko samo się rozwiąże, siedziałaś i czekałaś, więc nie pouczaj mnie co mam robić ! Miłość walczy, a nie ucieka.
- Znów to samo, wytykasz mi moje błędy, a nie potrafisz spojrzeć w głąb siebie.
- Patrze i widzę idiotę, który oddał Ci kiedyś swoje serce.
- To nie było na miejscu.
- Prawda bywa bolesna.
- Jaka prawda ?
- Taka, że inni kierowali naszym życiem, bo Ty nie potrafiłaś mieć własnego zdania. Stwarzałaś pozory i przystosowywałaś się do otoczenia. Nie byłaś tym kimś, kogo ja poznałam. Z dnia na dzień stawałaś mi się coraz bardziej obca. Nie chce popełniać twoich błędów i kieruje się tym co ja czuje, a nie tym co inni myślą.

Holly włożyła rękę do torby i wyjęła płytę.

- Tu masz nagranie.
- Dziękuję.

Kobieta odwróciła się na pięcie i wyszła.
Zamykając drzwi rzuciła jedynie chłodne "dobranoc".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz