Elizabeth siedziała całą noc, próbując cokolwiek napisać.
Myślała o tym co powiedziała i co wydarzyło się w przeszłości.
Pamiętała jak błagała Holly, by nie odchodziła, mówiła, że wszystko da się naprawić, ale ona jej nie słuchała.
Nie miała siły ratować tego co je łączyło i chciała zacząć nowe życie z mężczyzną.
Elizabeth zebrała papiery, wyłączyła nagranie i zapukała do drzwi Holly.
Spojrzała na zegarek, była 6.52.
Zapukała jeszcze raz, nie chciała zwlekać i powiedzieć to co czuje.
Czuje ? To złe słowo. Chciała powiedzieć to co myśli.
Nagle drzwi się otworzyły i stanęła w nich zaspana Holly.
- Coś się stało ?
- Możemy porozmawiać ?
- Nie wydaje Ci się, że i tak dużo już powiedziałaś ?
- Wpuścisz mnie ?
- Proszę.
Elizabeth weszła i usiadła na fotelu.
Patrzyła jak wolnym krokiem Holly zmierza do łóżka.
Przypomniała sobie czasy, gdy budziła się obok niej, trzymając ją w objęciach.
Holly wsunęła się pod kołdrę i spoglądała na Elizabeth.
- Słucham. - rzuciła wpatrując się w jej oczy.
- Dużo o tym wszystkim myślałam i chciałabym zapytać czego ode mnie oczekujesz?
- Minęło sporo czasu. Myślałam, że potrafię bez Ciebie żyć, ale tak nie jest.
- Pamiętasz jak do Ciebie przyszłam, kilka dni po tym jak powiedziałaś mi, że to nie ma sensu ?
- Pamiętam, ale zrozum...
- Rozumiem, uwierz mi. Wiem, że popełniłam mnóstwo błędów i być może to był główny problem, ale nie da się usunąć tego z pamięci. Pamiętam to jak dziś. Chciałaś ułożyć sobie życie inaczej, próbowałaś, nie udało się więc wracasz do mnie ?
- Nie, po prostu nie potrafię przestać Cię kochać.
- Nauczyłam się żyć bez Ciebie, mimo wielu wspomnień, zarówno dobrych jak i złych. Dziękuję Ci za wszystko, ale teraz już jest za późno. Co jeśli któregoś dnia, obudzę się, a Ciebie nie będzie? Sama mówiłaś, że to się nie uda, że tak Ci podpowiada twoja kobieca intuicja, pamiętasz ?
- Pamiętam, ale naprawdę minęło sporo czasu i wiem już czego chce.
- Ale ja nie wiem, Holly. Już jest za późno...
- Będę o Ciebie walczyć.
- Nie rób tego.
- Mamy udawać, że nic nas nie łączyło ?
- Wcześniej nie sprawiało Ci to problemu.
- Elizabeth, wiem, że nie było Ci łatwo, mi też nie było. Może trudno w to uwierzyć, ale wtedy myślałam zupełnie innymi kryteriami.
- Holly, teraz ja tak myślę. Jedyne co nas łączy to praca i nic więcej. Jak skończy się turniej, przesyłaj mi zdjęcia na maila. Nasze kontakty nie mają sensu, bo nic z tego nie będzie. Prosiłaś bym uszanowała to, że chcesz odejść, teraz uszanuj moją decyzję.
wtorek, 22 stycznia 2013
niedziela, 13 stycznia 2013
I'm about to lose my mind.
Otworzyła oczy, wybudzając się z letargu. Leżała na hotelowym łóżku i patrzyła w sufit.
W jej głowie kłębiło się mnóstwo myśli. Rozmyślała o Kate, chwilę później o Holly.
Chwyciła telefon i wykręciła numer do ucznia.
Poczta głosowa.
Miała jej tyle do powiedzenia, że wciąż ją kocha, że tęskni, że jest dla niej najważniejsza.
Im więcej nagrywała na sekretarkę, tym bardziej zdawała sobie sprawę czemu to służy.
Miała wyrzuty sumienia, że rozkwita w niej ziarno uczucia. Wracała do punktu wyjścia, mimo nienawiści, czuła do Holly coś wyjątkowego.
Ukrywała się pod płaszczem cynizmu i obojętności by zniechęcić ją do siebie. To jej determinacja działała na nią kojąco, przyciągała jak magnes.
Im mocniej czuła coś względem Holly tym częściej chciała dzwonić do Kate, aby nie zapomnieć o niej, by mówić jej to co czuje, by ona była adresatem jej wyznań.
Rozległo się pukanie do drzwi.
Elizabeth zwlokła się z łóżka, podeszła wolnym krokiem i chwyciła za klamkę.
- Nie, proszę, nie teraz.
- Teraz, musimy porozmawiać. - Holly przepchnęła Elizabeth i weszła do środka.
- Cóż jest takie ważne ?
- Dlaczego Cię nie było ?
- Źle się czułam.
- To nie szkoła, tylko praca. Z niej nie możesz tak po prostu uciec.
- Mogę robić co mi się podoba i nikt, a zwłaszcza Ty nie będzie mi mówiła co mam robić. Mam napisać artykuł i napiszę go, a Tobie nic do tego w jaki sposób to zrobię, rozumiesz ?
- To co mówisz jest żałosne, zachowujesz się jak dziecko i uciekasz.
- Ja uciekam ?! A co Ty robiłaś jak miałyśmy problemy ?! Czekałaś aż wszystko samo się rozwiąże, siedziałaś i czekałaś, więc nie pouczaj mnie co mam robić ! Miłość walczy, a nie ucieka.
- Znów to samo, wytykasz mi moje błędy, a nie potrafisz spojrzeć w głąb siebie.
- Patrze i widzę idiotę, który oddał Ci kiedyś swoje serce.
- To nie było na miejscu.
- Prawda bywa bolesna.
- Jaka prawda ?
- Taka, że inni kierowali naszym życiem, bo Ty nie potrafiłaś mieć własnego zdania. Stwarzałaś pozory i przystosowywałaś się do otoczenia. Nie byłaś tym kimś, kogo ja poznałam. Z dnia na dzień stawałaś mi się coraz bardziej obca. Nie chce popełniać twoich błędów i kieruje się tym co ja czuje, a nie tym co inni myślą.
Holly włożyła rękę do torby i wyjęła płytę.
- Tu masz nagranie.
- Dziękuję.
Kobieta odwróciła się na pięcie i wyszła.
Zamykając drzwi rzuciła jedynie chłodne "dobranoc".
W jej głowie kłębiło się mnóstwo myśli. Rozmyślała o Kate, chwilę później o Holly.
Chwyciła telefon i wykręciła numer do ucznia.
Poczta głosowa.
Miała jej tyle do powiedzenia, że wciąż ją kocha, że tęskni, że jest dla niej najważniejsza.
Im więcej nagrywała na sekretarkę, tym bardziej zdawała sobie sprawę czemu to służy.
Miała wyrzuty sumienia, że rozkwita w niej ziarno uczucia. Wracała do punktu wyjścia, mimo nienawiści, czuła do Holly coś wyjątkowego.
Ukrywała się pod płaszczem cynizmu i obojętności by zniechęcić ją do siebie. To jej determinacja działała na nią kojąco, przyciągała jak magnes.
Im mocniej czuła coś względem Holly tym częściej chciała dzwonić do Kate, aby nie zapomnieć o niej, by mówić jej to co czuje, by ona była adresatem jej wyznań.
Rozległo się pukanie do drzwi.
Elizabeth zwlokła się z łóżka, podeszła wolnym krokiem i chwyciła za klamkę.
- Nie, proszę, nie teraz.
- Teraz, musimy porozmawiać. - Holly przepchnęła Elizabeth i weszła do środka.
- Cóż jest takie ważne ?
- Dlaczego Cię nie było ?
- Źle się czułam.
- To nie szkoła, tylko praca. Z niej nie możesz tak po prostu uciec.
- Mogę robić co mi się podoba i nikt, a zwłaszcza Ty nie będzie mi mówiła co mam robić. Mam napisać artykuł i napiszę go, a Tobie nic do tego w jaki sposób to zrobię, rozumiesz ?
- To co mówisz jest żałosne, zachowujesz się jak dziecko i uciekasz.
- Ja uciekam ?! A co Ty robiłaś jak miałyśmy problemy ?! Czekałaś aż wszystko samo się rozwiąże, siedziałaś i czekałaś, więc nie pouczaj mnie co mam robić ! Miłość walczy, a nie ucieka.
- Znów to samo, wytykasz mi moje błędy, a nie potrafisz spojrzeć w głąb siebie.
- Patrze i widzę idiotę, który oddał Ci kiedyś swoje serce.
- To nie było na miejscu.
- Prawda bywa bolesna.
- Jaka prawda ?
- Taka, że inni kierowali naszym życiem, bo Ty nie potrafiłaś mieć własnego zdania. Stwarzałaś pozory i przystosowywałaś się do otoczenia. Nie byłaś tym kimś, kogo ja poznałam. Z dnia na dzień stawałaś mi się coraz bardziej obca. Nie chce popełniać twoich błędów i kieruje się tym co ja czuje, a nie tym co inni myślą.
Holly włożyła rękę do torby i wyjęła płytę.
- Tu masz nagranie.
- Dziękuję.
Kobieta odwróciła się na pięcie i wyszła.
Zamykając drzwi rzuciła jedynie chłodne "dobranoc".
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)