wtorek, 26 czerwca 2012

You never imagine what it is life with me.

Pukanie do drzwi zerwało dziewczynę z łóżka.

- Dlaczego wróciłaś ?
- Nie mogłam tak odejść.

Ostatkami sił wypowiedziała te słowa i chwyciła Kate za rękę, przyciągając ją do siebie.
Spojrzała jej głęboko w oczy i po chwili zaczęła całować.
Chwila była tak namiętna, że brakowało jej tchu, nie potrafiła zapanować nad tym co robi.
Krew w jej żyłach zaczęła znacznie szybciej przepływać, a serce biło jak oszalałe.
Elizabeth czuła się jak pod wpływem narkotyku,a jej ręce zaczęły błądzić po ciele Kate.
Poczuła jak dziewczyna łapie ją za bluzkę i odpycha na łóżko.
Otworzyła oczy i spojrzała na Kate.
Widziała wszystko jak przez mgłę.
Chwyciła ucznia za pasek od spodni i wytrąciła ją z równowagi.
Ubrania stanowiły jedyną barierę między nimi.
Elizabeth od słów posunęła się do czynów, pozbyła się koszulki Kate, a ona nie pozostała jej dłużna.
Tonęły w ekstazie, a ich pożądanie unosiło się w powietrzu.
Reszta ubrań zniknęła tak samo szybko jak myśli w ich głowach.
Ich ciała połączyły się w jedność, a blask księżyca, który wdarł się przez otwarte okno, oświetlał ich ciała.
Lekki powiew wiatru na chwilę ostudził ich temperamenty.

- Jesteś tego pewna ?
- Niczego w życiu nie jestem pewna.
- Jako mój mistrz powinnaś...

Elizabeth zamknęła jej usta pocałunkiem, a jej dłonie powędrowały ku dolnej partii ciała.
Przyciągnęła ją bliżej siebie i poczuła wilgoć jej ciała.
Podniecenie zawładnęło nią całą.
Chciała by trwało to długo i intensywnie.
Zaczęła ją pieścić i powoli w nią wchodzić.
Czuła ciepło i oddanie.
Głowa Kate zwisała przez ramię Elizabeth w lubieżnym przegięciu.
Widziała jak rozkosz zawładnęła ciałem dziewczyny, słyszała to w jej przyspieszonym oddechu i czuła przez wbijające się w plecy paznokcie.
Po chwili poczuła jak Kate ją odpycha.
Zaczęła dominować na górze i ocierać się o jej nagie ciało.
Nie musiała długo czekać, by poczuć ją w sobie.
Czuła, że traci kontakt z rzeczywistością, wszystko zaczęło znikać gdzieś w oddali.

Rozległ się dzwonek telefonu.
Kate zerwała się z łóżka, było już rano.
Spojrzała na łóżko, ale było puste.

- Jesteś gotowa ?
- Na co ?
- Miałyśmy jechać dziś w góry, nie pamiętasz ?

Wszystko nagle stało się jasne, to był jedynie sen, ale w jej głowie zagościło jedno pytanie.
Dlaczego czuła to co Elizabeth i słyszała jej myśli, dlaczego była nią ?

- Niedaleko jest kawiarnia, daj mi pół godziny i do Ciebie dołączę.
- W takim razie będę czekać.

piątek, 22 czerwca 2012

Her beauty in the moonlight overthrew you.



Kate weszła do domu i rzuciła torbę na łóżko.
Wyjęła z komody paczkę papierosów, chwyciła zapalniczkę i zanim podeszła do okna, zdążyła się zaciągnąć, rozpoczynając swój dawny rytuał.
- Szlag by trafił dwa lata.
Czuła się skrępowana i zaniepokojona. Całe jej życie przemieniało się z dnia na dzień i ona sama nie miała na nie wpływu.
Co się działo z jej niezależnością, stanowczością.
Dym pytań osadzał się na jej płucach jedynie szkodząc jej  przyszłości.
Nie lubiła snuć domysłów, a nic innego jej nie pozostawało.
Jaki błąd popełnił jej Mistrz, od czego chciał ją uchronić.
Zaciągnęła się resztką papierosa i usiadła przy komputerze.
W wyszukiwarke wpisała imię i nazwisko, które nie dawało jej chwili wytchnienia.

Elisabeth 
Usagi.

Zdumienie wparło ją w krzesło, strona była pusta, jakby kobieta, której szuka wcale nie istniała.
Słysząc dzwonek telefonu, poderwała się z krzesła i zaczęła przeszukiwać torbę.
Ledwo zdążyła odebrać, gdy usłyszała znajomy głos.

- Zapomniałam Cię o coś zapytać, jestem na dole, wpuścisz mnie ?
- Jasne, Mistrzu.

Chwilę później zadzwonił domofon, nie musiała nawet pytać kto to, dobrze o tym wiedziała.
Rozległo się pukanie do drzwi.
Podeszła dość niepewnie, spojrzała przez wizjer i serce zabiło jej mocniej.
W pierwszej chwili nie zwracała na nie uwagi, być może czegoś się tylko obawiała.
Otworzyła drzwi i wpuściła Elizabeth do środka.

- Pozwolę sobie usiąść.
- Może masz ochotę na coś do picia ?
- Niekoniecznie, ja tylko na chwilę.
- Cóż było tak ważne, że nie mogło poczekać do jutra ?
- Naucz się pokory i cierpliwości.
- Wydaje mi się, że Ty mnie tego nauczysz.
- Co chcesz wiedzieć ?
- To jest to pytanie ?
- Tak, szukałaś informacji na mój temat, a nie prościej było zapytać mnie ?

To było bardziej szokujące niż pusta strona w przeglądarce.

- Wow, to było zaskakujące. Ale korzystając z okazji mogę pytać o wszystko ?
- Tak.
- Co jest z Tobą nie tak ?
- A co ma być nie tak ?
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie, a poza tym, chcesz mnie od czegoś uchronić, a ja nie wiem dlaczego. Nie chcę uczyć się teraz pokory czy cierpliwości. Chciałabym wiedzieć.
- Chciałabyś, ale czy ktoś powiedział, że życie to koncert życzeń ?
- Nie, ale ktoś mi kiedyś powiedział, że chcieć to móc, więc chciałabym wiedzieć.
- Jestem więźniem przeszłości.
- I to tyle ?
- Albo aż. Kiedyś straciłam to na czym naprawdę mi zależało. Nigdy nie pogodziłam się z tym, ale nauczyłam się z tym żyć.
- W takim razie przed czym chcesz mnie chronić ?
- Nie pozwolę Ci popełniać tych błędów co ja.
- A masz coś konkretnego na myśli ?
- Wiem, że mnie pokochasz, a Ja Cię zranię, ale wina nie będzie tylko moja.
- Lepszy żart od tego opowiedział mi tylko mój brat jak miałam 16 lat !

Być może nie było stosowne wybuchnięcie śmiechem w  sytuacji, gdy wkracza się na temat miłości, ale Kate nigdy nie obchodziło zdanie innych. Zawsze mówiła to o czym myślała.

- Chcę byś pamiętała, że nic nie zdarza się dwa razy. Powinniśmy się cieszyć z tego co mamy, z tego, że nam się przytrafiło, a gdy nas opuści, wracać do tego wspomnieniami, nie bać się ich, bo to dzięki nim tworzymy album w naszej głowie.
- Nie musisz się o mnie martwić. Wiem, że z czasem wszystko się zmienia, ale co do tego jestem pewna.
- Nie ingeruje w twoje uczucia. Będę się zbierać, a i jeszcze jedno, naucz się pytać. Dobranoc, Kate.
- Dobranoc.

Zamknęła drzwi i podbiegła do okna. Patrzyła jak Elizabeth wsiada do samochodu i powoli odjeżdża.
Starała poukładać sobie wszystko w głowie, ale zmęczenie było od niej silniejsze.
Zasnęła.

niedziela, 17 czerwca 2012

Little touch of heavenly light.


Dwójka ludzi siedziała na pagórku, spoglądając na odbijające blask księżyca jezioro.
Obserwująca ich przyroda szeptała między sobą w pogoni za pytaniem kim mogą być.
Zdawali się znać od dawna, ale między nimi rozkwitało ziarno tajemnicy.

- Nigdy tego nie zrozumiem, Mistrzu.
- Zależy co kryje się pod słowem "tego".
- Jeśli się kogoś kocha, nie powinno się odchodzić.
- Nie uważasz, że to czasem zależy od sytuacji ?
- Być może, ale czy zwykła kłótnia może zepsuć coś tak silnego ?
- Idąc aleją parku, widzisz małego, barwnego ptaka, zachwyca Cie swym pięknem. Pragniesz podejść bliżej, przyjrzeć mu się dokładniej, ale on odlatuje. Dlaczego ?
- Bo się boi.
- Jeśli dwoje ludzi kłóci się i nie dochodzą do porozumienia, dlaczego oddalają się i decydują na ograniczenie kontaktu ?
- Nie porównujmy dwóch skrajności.
-  Boją się, że będą zawsze się ranić. Obawiają się, że nie będą w stanie naprawić tego co było między nimi. Uczucia nie można skreślać od razu. To nie zabawka, którą gdy się popsuje można rzucić w kąt. Jak zepsuła Ci się lalka to co robiłaś ?
- Starałam się ją naprawić, ale z czasem po prostu się nie dało, bo była już zbyt zniszczona. A Ty co robiłaś ?
- Nie zapominaj się.
- Wybacz. Co robiłaś, Mistrzu ?
- Naprawdę interesują Cie moje zabawki ?
- Nie, interesują mnie twoje uczucia.
- To wykracza poza granice, których miałaś się trzymać. Mam Cię przygotować do tego co jest Ci przeznaczone.
- Wiem co jest mi przeznaczone i może to mieć znaczące powiązanie ze sprawą.
- Nie sądzę.
- Nie możesz całe życie uciekać od tego tematu, Mistrzu.
- Co chcesz wiedzieć ?
- Jesteś Mistrzem, ale na pewno popełniłaś w życiu kilka błędów i dlatego siedzisz tutaj ze mną.
- Uważasz, że musiałam popełnić  "kilka błędów" by zostać Mistrzem ? To nielogiczne.
- Zależy dla kogo. Coś Cię skłoniło by pójść tą drogą, by robić coś dla innych.
- Imponujesz mi, ale ta historia sięga bardzo, bardzo daleko. Każdy Mistrz kiedyś miał swego Mistrza. Czerpał wiedzę z jego mądrości i pragnął utożsamiać się z nim. Kiedyś może pojmiesz tajemnice tego świata, która zrodziła ta historię. Będziesz moim następcą, wiem to.
- Dlaczego akurat ja? Miałaś wielu uczniów.
- Bo to Tobie jest przeznaczone. Z czasem uczeń przerasta Mistrza w swej mądrości. Ja już niczego się nie nauczę od życia, ale przed Tobą ono stoi otworem, wystarczy rozejrzeć się dookoła i podziwiać jego piękno, wsłuchać się w śpiew ptaków, w szept wiatru i współgrać z naturą.
- Opowiesz mi co się stało w twoim życiu ?
- Kiedyś na pewno, ale dziś już nie. Jest późno, musimy wracać do miasta.
- Kiedy się zobaczymy ?
- Jestem zawsze wtedy, gdy mnie potrzebujesz. Wiesz gdzie mnie szukać.
- Dobrze, odwieziesz mnie ?
- Tak.

Dziewczyna rzuciła smutne spojrzenie w stronę jeziora.
Było tam pięknie, chciałaby kiedyś jeszcze tam wrócić.
To miejsce zawsze będzie ją skłaniało do zgłębiania największych tajemnic jakie skrywają w sobie ludzie. Dawało jej siłę i odwagę jakiej nie miała na co dzień.