piątek, 22 czerwca 2012
Her beauty in the moonlight overthrew you.
Kate weszła do domu i rzuciła torbę na łóżko.
Wyjęła z komody paczkę papierosów, chwyciła zapalniczkę i zanim podeszła do okna, zdążyła się zaciągnąć, rozpoczynając swój dawny rytuał.
- Szlag by trafił dwa lata.
Czuła się skrępowana i zaniepokojona. Całe jej życie przemieniało się z dnia na dzień i ona sama nie miała na nie wpływu.
Co się działo z jej niezależnością, stanowczością.
Dym pytań osadzał się na jej płucach jedynie szkodząc jej przyszłości.
Nie lubiła snuć domysłów, a nic innego jej nie pozostawało.
Jaki błąd popełnił jej Mistrz, od czego chciał ją uchronić.
Zaciągnęła się resztką papierosa i usiadła przy komputerze.
W wyszukiwarke wpisała imię i nazwisko, które nie dawało jej chwili wytchnienia.
Elisabeth Usagi.
Zdumienie wparło ją w krzesło, strona była pusta, jakby kobieta, której szuka wcale nie istniała.
Słysząc dzwonek telefonu, poderwała się z krzesła i zaczęła przeszukiwać torbę.
Ledwo zdążyła odebrać, gdy usłyszała znajomy głos.
- Zapomniałam Cię o coś zapytać, jestem na dole, wpuścisz mnie ?
- Jasne, Mistrzu.
Chwilę później zadzwonił domofon, nie musiała nawet pytać kto to, dobrze o tym wiedziała.
Rozległo się pukanie do drzwi.
Podeszła dość niepewnie, spojrzała przez wizjer i serce zabiło jej mocniej.
W pierwszej chwili nie zwracała na nie uwagi, być może czegoś się tylko obawiała.
Otworzyła drzwi i wpuściła Elizabeth do środka.
- Pozwolę sobie usiąść.
- Może masz ochotę na coś do picia ?
- Niekoniecznie, ja tylko na chwilę.
- Cóż było tak ważne, że nie mogło poczekać do jutra ?
- Naucz się pokory i cierpliwości.
- Wydaje mi się, że Ty mnie tego nauczysz.
- Co chcesz wiedzieć ?
- To jest to pytanie ?
- Tak, szukałaś informacji na mój temat, a nie prościej było zapytać mnie ?
To było bardziej szokujące niż pusta strona w przeglądarce.
- Wow, to było zaskakujące. Ale korzystając z okazji mogę pytać o wszystko ?
- Tak.
- Co jest z Tobą nie tak ?
- A co ma być nie tak ?
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie, a poza tym, chcesz mnie od czegoś uchronić, a ja nie wiem dlaczego. Nie chcę uczyć się teraz pokory czy cierpliwości. Chciałabym wiedzieć.
- Chciałabyś, ale czy ktoś powiedział, że życie to koncert życzeń ?
- Nie, ale ktoś mi kiedyś powiedział, że chcieć to móc, więc chciałabym wiedzieć.
- Jestem więźniem przeszłości.
- I to tyle ?
- Albo aż. Kiedyś straciłam to na czym naprawdę mi zależało. Nigdy nie pogodziłam się z tym, ale nauczyłam się z tym żyć.
- W takim razie przed czym chcesz mnie chronić ?
- Nie pozwolę Ci popełniać tych błędów co ja.
- A masz coś konkretnego na myśli ?
- Wiem, że mnie pokochasz, a Ja Cię zranię, ale wina nie będzie tylko moja.
- Lepszy żart od tego opowiedział mi tylko mój brat jak miałam 16 lat !
Być może nie było stosowne wybuchnięcie śmiechem w sytuacji, gdy wkracza się na temat miłości, ale Kate nigdy nie obchodziło zdanie innych. Zawsze mówiła to o czym myślała.
- Chcę byś pamiętała, że nic nie zdarza się dwa razy. Powinniśmy się cieszyć z tego co mamy, z tego, że nam się przytrafiło, a gdy nas opuści, wracać do tego wspomnieniami, nie bać się ich, bo to dzięki nim tworzymy album w naszej głowie.
- Nie musisz się o mnie martwić. Wiem, że z czasem wszystko się zmienia, ale co do tego jestem pewna.
- Nie ingeruje w twoje uczucia. Będę się zbierać, a i jeszcze jedno, naucz się pytać. Dobranoc, Kate.
- Dobranoc.
Zamknęła drzwi i podbiegła do okna. Patrzyła jak Elizabeth wsiada do samochodu i powoli odjeżdża.
Starała poukładać sobie wszystko w głowie, ale zmęczenie było od niej silniejsze.
Zasnęła.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz