Przez 10 minut Elizabeth nie odezwała się ani słowem. Odłożyła sztućce na talerzu, wytarła usta serwetką i zwróciła się ku Kate.
- Pycha.
- Ciesze się, że Ci smakowało. Może coś do picia ?
- Wiem, że będzie bolał mnie brzuch, ale mam ochotę na kakao.
- Ciepłe, letnie czy chłodne ?
- Letnie, proszę.
Elizabeth usiadła na kanapie i okryła się kocem. Zamknęła oczy i wróciła na chwilę do miejsca, w którym znajdowała się kilka tygodni temu. Spoglądała na Holly nalewającą białe wino do kieliszków.
Nagle poczuła oddech niedaleko swoich ust. Otworzyła oczy i spojrzała na Kate, która po chwili zamknęła jej usta pocałunkiem. Odstawiła na bok kubek z napojem i usiadła Elizabeth na kolanach.
Czuła jak temperatura jej ciała wzrasta z każdą sekundą.
Elizabeth chwyciła Kate w objęcia i wstała, niosąc ją do sypialni. Położyła ją na łóżku i klęczała nad nią.
Ręce Kate powędrowały w kierunku bioder. Delikatnie rozpięła pasek i spodnie Elizabeth. Jej ręce pragnęły dotykać całego jej ciała. Zsunęła jej spodnie, a kobieta krępującymi ruchami zrzuciła je na podłogę.
Elizabeth rozpięła swoją koszulę, a dziewczyna chwyciła ją i przyciągnęła do siebie. Zdawało się, że był to ułamek sekundy, gdy leżały obok siebie całkiem nagie.
Elizabeth całowała piersi Kate, a ona cicho pojękiwała, gdy kobieta wodziła dłonią po dolnej partii jej ciała.
Wsunęła swoją rękę między je uda i nieśmiałym ruchem dłoni rozchyliła je.
Poczuła, że jej ciało rusza się w rytm całkowicie nieznanej jej melodii. Zachłannie pragnęło jej rąk, uczuć i pasji z jaką dotykała go wtedy.
Kate chwyciła ukochaną za włosy i lekko ścisnęła.
Elizabeth nie miała wątpliwości, chciała tego. Teraz, tu i z nią.
Poczuła mokre łono Kate i powoli w nią wchodziła.
Czuła eksplozje emocji. Pożądanie było coraz większe, a pojękiwania dziewczyny coraz głośniejsze.
Wsunęła kolejny palec, a drugą ręką objęła Kate. Jej ciało prężyło się i rozpaczliwie szukało jakiegokolwiek kontaktu z ciałem Elizabeth.
Jej dłoń rozluźniła się i powędrowała na biodra Elizabeth. Pochłonięta pożądaniem, wsunęła rękę między uda kobiety i zaczęła ją pieścić. Czuły się wzajemnie, jedna w drugiej. Ich ciała stawały się coraz bardziej mokre, a podniecenie sięgało zenitu. Nagle Kate wysunęła rękę i złapała Elizabeth za plecy. Wiła się po łóżku i krzyczała z podniecenia. Wbiła swoje paznokcie w plecy kobiety i nagle jej mięśnie zwiotczały.
Pozbawiona sił, opadła na ramię Elizabeth i uśmiechnęła się do niej.
- Nie myślałam, że to może być tak przyjemne.
- A jakie relaksujące.
- O tym raczej nie trzeba wspominać.
Kate ułożyła się w ramionach ukochanej.
- Myślisz o tym co będzie w przyszłości ?
- Kiedyś mi się zdarzało.
- A teraz ?
- Unikam tego.
- Dlaczego ?
- Zawsze byłaś taka upierdliwa ? - rzuciła Elizabeth, patrząc ukradkiem na dziewczynę.
- Zawsze, więc dlaczego ?
- Bo w życiu nie możesz być niczego pewna, Kate.
- Ja jestem.
- Czego jesteś pewna ?
- Tego, że chce być z Tobą, Elizabeth.
- Nie możesz być pewna. Któregoś dnia może Ci się wszystko zmienić.
- Nie, bo Cię kocham.
- Miłość to nie tylko uczucie, ale i umiejętność.
- Tak, wiem. A Ty nie jesteś pewna tego, że zawsze będziesz moim mistrzem ?
- Nie, któregoś dnia Ty się staniesz mistrzem. Poza tym nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego co stanie się za rok, czy dwa lata.
- To przez Holly, tak ?
- Ale co ?
- Dobrze wiesz. To przez nią nie planujesz swojej przyszłości.
- Przyszłości na ogół nie powinno się planować.
- Opowiesz mi ?
- Muszę akurat teraz ?
- Proszę...
- Jeśli masz swój ogród to pielęgnujesz go i doglądasz. Wyrywasz chwasty, bo może zaszkodzić twoim kwiatom. Tak samo jest w związku. Nie jestem w stanie pojąć tego jak do tego doszło, nie zauważyłam, że ten chwast rozrósł się na pół mojego ogrodu, a moje kwiaty zaczęły więdnąć. Wszystkie plany, marzenia wrzucałyśmy do jednego worka. Było dla nas normalne, że kiedyś rozwiążemy go i będziemy spełniać je, jeden po drugim. Ktoś rozciął sznur, którym go zawiązałyśmy, a wszystkie marzenia i plany rozwiały się na wszystkie strony świata. Jedyne co nam zostało to zwątpienie. Nie wątpiłam w to, że mnie kocha, ale ona zwątpiła, że będzie ze mną zawsze. Nagle wszystko stało się niejasne. Żyłam w strachu, ale kurczowo łapałam się wszystkiego, by nie utonąć. Chciałam znać prawdę, bo przecież Holly była całym moim światem. Ratowałam nas, mimo, że inni dawno nas skreślili. Z czasem, gdy zapomniałam o strachu i pewna naszej miłości oznajmiłam, że chcę wyjechać i prosiłam, by wyjechała ze mną.
Elizabeth przygryzła wargę i wstała z łóżka. Chwyciła ubrania i zaczęła się ubierać.
- Spojrzała na mnie, złapała mnie za rękę i powiedziała, że nie może. Ten chwast, którego starałam się wyrwać skaził już mój ogród, a ona odeszła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz