niedziela, 21 października 2012

Chce mieć jakiś dowód, że gdy minie jakiś czas to nie będę sam.

Przez 10 minut Elizabeth nie odezwała się ani słowem. Odłożyła sztućce na talerzu, wytarła usta serwetką i zwróciła się ku Kate.

- Pycha.
- Ciesze się, że Ci smakowało. Może coś do picia ?
- Wiem, że będzie bolał mnie brzuch, ale mam ochotę na kakao.
- Ciepłe, letnie czy chłodne ?
- Letnie, proszę.

Elizabeth usiadła na kanapie i okryła się kocem. Zamknęła oczy i wróciła na chwilę do miejsca, w którym znajdowała się kilka tygodni temu. Spoglądała na Holly nalewającą białe wino do kieliszków.
Nagle poczuła oddech niedaleko swoich ust. Otworzyła oczy i spojrzała na Kate, która po chwili zamknęła jej usta pocałunkiem. Odstawiła na bok kubek z napojem i usiadła Elizabeth na kolanach.
Czuła jak temperatura jej ciała wzrasta z każdą sekundą.
Elizabeth chwyciła Kate w objęcia i wstała, niosąc ją do sypialni. Położyła ją na łóżku i klęczała nad nią.
Ręce Kate powędrowały w kierunku bioder. Delikatnie rozpięła pasek i spodnie Elizabeth. Jej ręce pragnęły dotykać całego jej ciała. Zsunęła jej spodnie, a kobieta krępującymi ruchami zrzuciła je na podłogę.
Elizabeth rozpięła swoją koszulę, a dziewczyna chwyciła ją i przyciągnęła do siebie. Zdawało się, że był to ułamek sekundy, gdy leżały obok siebie całkiem nagie.
Elizabeth całowała piersi Kate, a ona cicho pojękiwała, gdy kobieta wodziła dłonią po dolnej partii jej ciała.
Wsunęła swoją rękę między je uda i nieśmiałym ruchem dłoni rozchyliła je.
Poczuła, że jej ciało rusza się w rytm całkowicie nieznanej jej melodii. Zachłannie pragnęło jej rąk, uczuć i pasji z jaką dotykała go wtedy.
Kate chwyciła ukochaną za włosy i lekko ścisnęła.
Elizabeth nie miała wątpliwości, chciała tego. Teraz, tu i z nią.
Poczuła mokre łono Kate i powoli w nią wchodziła.
Czuła eksplozje emocji. Pożądanie było coraz większe, a pojękiwania dziewczyny coraz głośniejsze.
Wsunęła kolejny palec, a drugą ręką objęła Kate. Jej ciało prężyło się i rozpaczliwie szukało jakiegokolwiek kontaktu z ciałem Elizabeth.
Jej dłoń rozluźniła się i powędrowała na biodra Elizabeth. Pochłonięta pożądaniem, wsunęła rękę między uda kobiety i zaczęła ją pieścić. Czuły się wzajemnie, jedna w drugiej. Ich ciała stawały się coraz bardziej mokre, a podniecenie sięgało zenitu. Nagle Kate wysunęła rękę i złapała Elizabeth za plecy. Wiła się po łóżku i krzyczała z podniecenia. Wbiła swoje paznokcie w plecy kobiety i nagle jej mięśnie zwiotczały.
Pozbawiona sił, opadła na ramię Elizabeth i uśmiechnęła się do niej.

- Nie myślałam, że to może być tak przyjemne.
- A jakie relaksujące.
- O tym raczej nie trzeba wspominać.

Kate ułożyła się w ramionach ukochanej.

- Myślisz o tym co będzie w przyszłości ?
- Kiedyś mi się zdarzało.
- A teraz ?
- Unikam tego.
- Dlaczego ?
- Zawsze byłaś taka upierdliwa ? - rzuciła Elizabeth, patrząc ukradkiem na dziewczynę.
- Zawsze, więc dlaczego ?
- Bo w życiu nie możesz być niczego pewna, Kate.
- Ja jestem.
- Czego jesteś pewna ?
- Tego, że chce być z Tobą, Elizabeth.
- Nie możesz być pewna. Któregoś dnia może Ci się wszystko zmienić.
- Nie, bo Cię kocham.
- Miłość to nie tylko uczucie, ale i umiejętność.
- Tak, wiem. A Ty nie jesteś pewna tego, że zawsze będziesz moim mistrzem ?
- Nie, któregoś dnia Ty się staniesz mistrzem. Poza tym nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego co stanie się za rok, czy dwa lata.
- To przez Holly, tak ?
- Ale co ?
- Dobrze wiesz. To przez nią nie planujesz swojej przyszłości.
- Przyszłości na ogół nie powinno się planować.
- Opowiesz mi ?
- Muszę akurat teraz ?
- Proszę...
- Jeśli masz swój ogród to pielęgnujesz go i doglądasz. Wyrywasz chwasty, bo może zaszkodzić twoim kwiatom. Tak samo jest w związku. Nie jestem w stanie pojąć tego jak do tego doszło, nie zauważyłam, że ten chwast rozrósł się na pół mojego ogrodu, a moje kwiaty zaczęły więdnąć. Wszystkie plany, marzenia wrzucałyśmy do jednego worka. Było dla nas normalne, że kiedyś rozwiążemy go i będziemy spełniać je, jeden po drugim. Ktoś rozciął sznur, którym go zawiązałyśmy, a wszystkie marzenia i plany rozwiały się na wszystkie strony świata. Jedyne co nam zostało to zwątpienie. Nie wątpiłam w to, że mnie kocha, ale ona zwątpiła, że będzie ze mną zawsze. Nagle wszystko stało się niejasne. Żyłam w strachu, ale kurczowo łapałam się wszystkiego, by nie utonąć. Chciałam znać prawdę, bo przecież Holly była całym moim światem. Ratowałam nas, mimo, że inni dawno nas skreślili. Z czasem, gdy zapomniałam o strachu i pewna naszej miłości oznajmiłam, że chcę wyjechać i prosiłam, by wyjechała ze mną.

Elizabeth przygryzła wargę i wstała z łóżka. Chwyciła ubrania i zaczęła się ubierać.

- Spojrzała na mnie, złapała mnie za rękę i powiedziała, że nie może. Ten chwast, którego starałam się wyrwać skaził już mój ogród, a ona odeszła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz