- Zostań, proszę. Nie powinnam, to nie był dobry moment.
- Żaden moment nie jest dobry na taką rozmowę. Pojadę do domu i się położę.
- Możesz położyć się u mnie. Nie ma sensu wracać teraz.
- Wszystko ma swój sens. Czasami nie jesteśmy w stanie go pojąć mimo, że się bardzo staramy.
Kate wstała z łóżka i podeszła do ukochanej.
- Wiem, że to nie było dla Ciebie łatwe, przepraszam. - rzuciła i wtuliła się w Elizabeth.
- Nie chce ukrywać przed Tobą przeszłości mimo, że jest ona bolesna.
- Mówią, że cierpienie uszlachetnia.
- A słyszałaś, że niszczy człowieka ?
- To raczej można znać z autopsji.
- Nieważne, pójdę się umyć i położę się u Ciebie, dobrze ?
- Tak, dziękuję.
Elizabeth wyjęła czysty ręcznik z szafki i ruszyła w kierunku łazienki. Kate założyła szlafrok i wyszła z pokoju. Wiele myśli kłębiło się w jej głowie i rozmyślała nad tym co powiedziała Elizabeth na początku ich znajomości. By uciec od absurdalnego stwierdzenia, że najprawdopodobniej kiedyś się rozejdą, zaczęła sprzątać i zmywać po obiedzie. Błądziła krainie wspomnień, próbując wkraść się w przeszłość Elizabeth.
Oparła się o zlew, spuściła głowę i zamknęła oczy. Pobudzała wyobraźnie by uciec na chwilę gdzieś, gdzie nie musiała się niczym martwić. Usiadła na brzegu jeziora i wpatrywała się w jego taflę. Chłodny wiatr tańczył jej we włosach, a mimo to odczuwała, że temperatura jej ciała lekko wzrasta.
Pustkę, która jej towarzyszyła przez ostatni czas wypełniła mierząca 162 cm kobieta, która stanęła za nią i chwytając mokrymi rękoma za talię, wyrwała ją z letargu.
- To był jakiś rodzaj medytacji ?
- Aż tak dziwnie to wyglądało ?
- Czemu zakładasz, że dziwnie. Dość interesująco.
- No nieważne, już umyta ?
- Tak, tylko chciałam się zapytać czy masz jakąś dodatkową szczoteczkę ?
- A ta co przyniosłam Ci do szpitala?
- Racja. - rzuciła Elizabeth i pocałowała Kate w czoło.
- Pójdę z Tobą do łazienki. Umyję się, a Ty w tym czasie wyszorujesz zęby.
- Będziesz mnie rozpraszać.
- I nie będziesz mogła kręcić kółek by umyć swoje perełki ?
- Dokładnie tak, moja droga.
Pojęcie przyszłości nagle się zmieniło. Nie była pewna tego co się stanie za miesiąc, rok, a być może kilka lat, ale była pewna tego, że Elizabeth pojawiła się w jej życiu, by pokazać jej cud jakim jest miłość.
- Elizabeth, posłuchaj mnie. Możesz spotykać ludzi lepszych ode mnie, zabawniejszych ode mnie, dużo ładniejszych niż ja, ale jest jedna rzecz, którą chcę Ci powiedzieć. Zawsze będę przy Tobie kiedy oni Cie zostawią.
- Nie możesz tego przewidzieć, ale to miłe.
- Akurat tego jestem pewna.
- Czasami myślę o tym, że chciałabym cofnąć czas, podjąć inne decyzje, być może pójść inną drogą, ale jak wyglądałoby moje życie, najprawdopodobniej byłoby puste. Po każdej burzy zawsze wychodzi słońce. Nie zasługuje na to, by z Tobą być, by mieć Cię na własność, ale zawsze gdy upadnę to wstanę by któregoś dnia podnieść Ciebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz