niedziela, 18 listopada 2012

Kolejny dzień staram się zrozumieć, co zdarzyło się.

Elizabeth siedziała kolejny dzień w domu ze szklanką whisky w dłoni. Gorączkowo spoglądała na telefon, a gdy wracała myślami do wspólnie spędzonych chwil, spuszczała głowę i płakała ukradkiem.

- To nic nie znaczy. - próbowała oszukać sama siebie i tłumaczyć zaistniałą sytuację.

Ostatnie kilka dni minęły jej na nic nie robieniu. Nie była w ogóle przygotowana do wyjazdu.
Chwyciła leżącego na stole pilota i włączyła ostatnio nagraną płytę.Wstała z kanapy i ruszyła w stronę szafy. Wyjęła walizkę i wyrzuciła rzeczy z szafy.
Miała 3 godziny do wylotu.
Holly miała zjawić się niedługo, a Elizabeth była w kompletnej rozsypce.
Układała rzeczy w torbie, nie siląc się na składanie ich.
Usłyszała dzwonek do drzwi i w głębi duszy miała nadzieje, że stanie w nich Kate.
Otworzyła drzwi i cała jej wizja napotkania dziewczyny na swej drodze, zniknęła.

- Nie wyglądasz najlepiej.
- Zawsze byłaś nietaktowna.
- A Ty ciągle mi to powtarzałaś. Mogę ?
- Oczywiście. - odpowiedziała Elizabeth i skinieniem głowy zaprosiła Holly do środka.

Holly stanęła po środku pokoju i spojrzała wymownie na kobietę.

- Powiedz mi, że to żart, a w kuchni stoi spakowana walizka.
- Wolisz usłyszeć prawdę czy piękne kłamstwo ?
- Zdajesz sobie sprawę.. - nie zdążyła dokończyć, bo Elizabeth głośno krzyknęła :
- Wiem !

Holly zrozumiała co mogło się wydarzyć. Nie widziała jej takiej od momentu, gdy się rozstały.

- Chodzi o Kate ?
- Zaraz się spakuje.
- Czyli tak.
- Skoro wiesz to po co pytasz ?!
- Mogę się jedynie domyślać, nie wiem wszystkiego.
- Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.
- Ułoży się z czasem, jesteś jeszcze młoda, całe życie przed tobą.
- Może kupie Ci puzzle składające się z tysiąca, maluteńkich kawałków i zobaczymy ile czasu zajmie Ci ułożenie ich ?!
- Jeśli masz ochotę nie ma sprawy, ale pomożesz mi je ułożyć, bo z kimś zawsze jest łatwiej.

Elizabeth stanęła przy szafie i kontynuowała czynność, którą przerwała jej Holly wraz z dzwonkiem.
Czuła na sobie wzrok kobiety i zastanawiała się co mogłaby jej powiedzieć. Nie miała szczęścia w miłości, a poruszanie tematu ze swoją byłą partnerką, nie było najlepszym pomysłem.
Starała się pozbyć maski ze swojej twarzy, chciała by ktoś poznał jej wnętrze i pokochał ją za nie. Nie wymagała wiele, a dawała od siebie jak najwięcej. Poświęcała się drugiej osobie, zupełnie zapominając o sobie. Wiedziała, że teraz znów musi ją założyć.
Holly siedziała przez godzinę wpatrując się w zdjęcia wiszące na ścianie. Wiedziała, że Elizabeth ma w sobie siłę mimo, że sparzyła się wiele razy.
Elizabeth zamknęła walizkę i zwróciła się do Holly.

- Jestem gotowa. Czas na zmiany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz