poniedziałek, 19 listopada 2012

Trying to tell you "no", but my body keeps on telling you "yes"

Lot nie trwał długo, lecz szybowanie pośród chmur bywa wyczerpujące.
Elizabeth czuła, że nadszedł czas by zacząć wszystko od nowa.
Weszła do swojego pokoju i położyła walizkę przy łóżku. Stanęła przy oknie i znieruchomiała.
Ujrzała przepiękną panoramę oświetlonej Warszawy. Nie sądziła, że miasto samo w sobie, może wyrażać tyle emocji.
Otworzyła okno i wsłuchiwała się w miejski gmach.
Z letargu wybudziło ją pukanie do drzwi. Wolnym krokiem podeszła i chwyciła za klamkę.
W drzwiach stała Holly, ubrana w zwiewną, czarną sukienkę. Ramiona okryte miała białym szalem, a sukienka lekko nachodziła na kolana.
Elizabeth przełknęła ślinę i osłupiałym wzrokiem przyglądała się Holly.

- Pozwolisz, że wejdę. Jutro musimy być na obiekcie dopiero około godziny 2, także teraz zabieram Cię do klubu, dla poprawienia nastroju.
- Czyżbyś kiedyś już tu była ?
- Kilka razy, znam parę całkiem ciekawych miejsc.
- Przykładowo ?
- Zobaczysz.

Elizabeth nie miała szans by zaprzeczyć. Poczuła, że to dobry sposób na chwilę zapomnienia.
Wsiadły w taksówkę i Holly rzuciła hasło : vendredi.
Miała to szczęście, że trafiła na młodego kierowcę który w miarę znał  angielski.
Elizabeth przyglądała się ludziom i potępiała ich za głupotę. Szli zadowoleni z siebie, wtuleni i szczęśliwi, ale nie wiedzieli, że kiedyś nastąpi kres ich utopijnego marzenia o miłości.
Samochód zatrzymał się w małej uliczce pomiędzy dwoma budynkami, a naprzeciwko stał nieduży lokal z niebieskim neonem przymocowanym do niewielkiego szyldu.
Holly uiściła kwotę należną za przejazd i wysiadły.

- Masz się dobrze bawić, zapomnieć o tym co było.

Elizabeth skinęła głową i weszła do środka. Spoglądała na ludzi, tańczących blisko siebie, ale również na siedzących przy ścianie i sączących drinki.
Podeszła do baru, a obok niej usiadła Holly.

- Whisky. - rzuciła do barmana i zwróciła się do Holly. - na co masz ochotę ?
- Whisky. - odrzekła spoglądając na Elizabeth. - Tego co było już nie ma, przecież wiesz, że to już nie ma znaczenia.

Elizabeth złapała szklankę i duszkiem wypiła trunek. Holly nie chciała zostać w tyle i zrobiła to samo.
Skinieniem ręki poprosiła o dolewkę. Światła neonów błądziły po ich ciałach, znikając i powracając co jakiś czas.
Holly zapłaciła za 2 kolejki i chwyciła Elizabeth za rękę.

- Chodźmy potańczyć.
- To nie jest dobry pomysł.
- Nie proszę Cię o rękę tylko proponuję dobrą zabawę.

Elizabeth dopiła zawartość swojej szklanki i ruszyła za Holly. Czuła, że zaczyna jej szumieć w uszach, a nogi stają się jak z waty. Widziała sylwetkę kobiety kołyszącej się w rytm muzyki. Mijała pary hetero jak i homoseksualne. Wszystko zdawało się być wielkim złudzeniem.
Holly odwróciła się i złapała Elizabeth za biodra. przyciągając ją tym samym do siebie.
Wodziła dłońmi po jej ciele, dopasowując swoje ciało do sylwetki Elizabeth. Były coraz bliżej siebie, ale nie przekraczając granicy, którą sobie wyznaczyły,.
Elizabeth podbiegła do baru i zamówiła whisky z colą. Narzuciła sobie jeszcze szybsze tempo i wróciła do Holly. Szukała jej wzrokiem pośród tłumu. Szła przy ścianie zarzucając spojrzenie głęboko między tańczących ludzi.
Poczuła jak ktoś przypiera ją do ściany i zaczyna namiętnie całować. Alkohol krążył w jej żyłach, adrenalina wzmagała szybszą pracę serca i podsycała ogień pożądania.
Usta kobiety powędrowały na jej szyję, a po chwili były tuż przy prawym uchu.

- Jedźmy do hotelu.

Elizabeth czuła jedynie jak Holly szarpnęła ją za koszulkę i pociągnęła za sobą. Przed klubem stało 5 taksówek, każda reprezentująca inną firmę.
Holly otworzyła swoją torebkę, wyjęła zwinięty banknot i włożyła go do kieszeni bezrękawnika, który miał na sobie taksówkarz.
Podała nazwę hotelu i prosiła o szybkie dostarczenie na miejsce.
Elizabeth położyła głowę na oparciu, a wszystko wokół wirowało.
Nie minęło więcej niż 7 minut, gdy były na miejscu. Holly kolejny raz opłaciła kurs i wysiadły z samochodu.
Wsiadły do windy, Elizabeth wcisnęła przycisk, przy którym widniała siódemka.
Oparła głowę o ścianę i czuła na sobie wzrok Holly. Nie myliła się, kobieta przyglądała jej się przez cały czas.
Drzwi od windy otworzyły się i Holly szybkim krokiem podeszła do drzwi swojego pokoju. Przyłożyła kartę i otworzyła je przed Elizabeth. Kobieta chwiejnym krokiem weszła do środka.
Poczuła, że Holly ją odwraca i energicznym ruchem pcha na łóżko.
Położyła się na Elizabeth i zaczęła całować. Elizabeth nie miała sił by się sprzeciwić, ani ochoty. W jej głowie roiło się od wielu myśli, ale pożądanie przyćmiewało je wszystkie.
Przewróciła Holly na plecy, pokazując swoją dominację. Zsunęła ramiączka sukienki Holly po czym całkowicie się jej pozbyła. Holly leżała przed nią jedynie w bieliźnie, a jej ręce powędrowały w kierunku sprzączki od paska. Następnie rozpięła jej spodnie i zsunęła je z bioder. Elizabeth zrzuciła je  na podłogę. Pozwoliła sobie zdjąć koszulkę i położyła się na rozgrzanym ciele Holly. Nie potrzeba było wiele czasu, by leżały przy sobie całkiem nagie. Ich zbliżenie było niczym wojna. Miotały się po łóżku, przyciskając swoje ciała jak najbliżej siebie i ocierając się o każdy skrawek ciała drugiej.
Holly chwyciła rękę Elizabeth i poprowadziła ją między swoje uda. Elizabeth poczuła jej mokre łono i delikatnie w nią weszła. Czuła na sobie przyspieszony oddech kobiety, a im więcej zaangażowania w to wkładała, tym bardziej odczuwalny był ból na plecach, w które Holly wbijała swoje paznokcie.
Holly wiła się jak wąż pośród pościeli, krzycząc i jęcząc.
Jej ręka powędrowała między uda Elizabeth i weszła w nią z impetem. Elizabeth odczuwała rozkosz i euforię. Obydwie miotały się po łóżku .i czuły jak ich ciała powoli wiotczeją, ale odczucie orgazmu byłoby kapitulacją w walce.
Holly wyciągnęła palce z łona Elizabeth i przyciągnęła ją do siebie. Jej ciało prosiło o więcej, a jej usta jedynie pojękiwały. Czuła jak temperatura jej ciała jeszcze bardziej wzrasta, aż w końcu jej mięśnie wiotczeją.
Elizabeth położyła się obok Holly wpatrując w sufit.

- Nie zawsze da się naprawić to co było, ale można zbudować coś nowego.
- O czym Ty mówisz? - rzuciła Elizabeth, odczuwając powracające poczucie świadomości.
- O nas.
- Nie ma nas. Nie przyzwyczajaj się do tych czułości.
- To był tylko seks.
- Dokładnie, a ja nigdy nie będę twoja.

Elizabeth wstała i założyła na siebie rzeczy pomijając bieliznę.

- Pójdę już. Do zobaczenia jutro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz