sobota, 21 lipca 2012

Do you think I'm special? Do you think I'm nice?

- Ładna historia.
- Zna dużo takich, zawsze mówi, że Bóg szepce mu je do ucha przed snem.
- To niedorzeczne !
- Wcale nie. To co Tobie wydaje się bez sensu dla innych stanowi jego źródło.

Kate nie chciała ciągnąć dalej tego tematu, uwierał ją jak niewygodny but. Istnienie Boga było dla niej absurdalne, ale wolała pozostawić resztę swoich myśli tylko dla siebie.
Weszły do pokoju i Elizabeth od razu podeszła do barku.

- Chcesz coś mocniejszego ?
- Po co pijesz ?
- Jak na razie po to, żeby rozgrzać organizm.
- Może troszkę.
- A dlaczego pytasz ?
- Gerry mówił, że kiedyś lubiłaś się zabawić.

Elizabeth spojrzała na swojego ucznia i uśmiechnęła się prowokująco.

- Tak, to prawda.
- Po co Ci to było ?
- Antoine de saint-exupéry w Małym Księciu napisał " piję, bo chcę zapomnieć, że się wstydzę ", a wstydził się tego, że pił.
- Ale Ty chyba miałaś jakiś konkretny powód ?
- Było ich wiele, ale to zamknięty rozdział.
- Nie boisz się, że to może wrócić ?
- Trzeba znać umiar.

Elizabeth podała Kate wino i po chwili usiadła na łóżku ze szklanką whisky w dłoni.
Wiedziała, że jeśli napije się chociaż kroplę to jej wyobraźnia zostanie pobudzona do maksimum.
Złapała swego ucznia za rękę i spojrzała z uczuciem jakby miała powiedzieć coś bardzo ważnego.

- Zanim napijemy się za Twoje zdrowie musisz mi coś obiecać.
- Co takiego ?
- Jeśli będę chciała posunąć się za daleko, odepchniesz mnie.
- Dlaczego mam Ci to obiecać ?
- Bo nie chcę Cie skrzywdzić.
- A jeśli ja też będę chciała tego co Ty ?
- Obiecaj mi to, proszę.
- Dobrze, masz moje słowo.
- Dziękuję.

Elizabeth uśmiechnęła się i wzniosła obiecany toast.
Kate zaczęła żałować tego co przed chwilą zrobiła. Wstała z łóżka i dolała sobie wina.
Nie jestem w stanie wyobrazić sobie co działo się w jej psychice.
Wszystkie wspólnie spędzone chwile z Mistrzem przeleciały jej przed oczami niczym krótkometrażowy film.
Czasami szczęście ukochanej osoby jest ważniejsze od naszego.
Nie rozumiała dlaczego Elizabeth ją o to poprosiła, przecież pragnęły tego obydwie tak samo.
Może to miał być przełom tej złej passy, pozbycie się odwiecznego fatum ciążącego nad Mistrzem i jego podopiecznym.
Ta myśl w jej głowie była jak niepasujący do układanki puzzel.
Mimo to zaufała Mistrzowi.
Spojrzała na nią i mimo, że siedziała przed nią dorosła kobieta to ona nadal widziała w niej dziecko.
Jej oczy były pełne nadziei, a każde słowo przepełnione było dziecięcym optymizmem.
Nie oczekiwała dużo od życia, wierzyła, że jeśli się czegoś pragnie to wszystko da się osiągnąć.

- Ubierz się ciepło, pójdziemy na ławkę.
- Było Ci zimno.
- Nie martw się, założę polar.
- Kobiety jednak bywają bardzo zmienne.

Przy kominku nie było już nikogo, a drzwi do pokoju Gerry'ego były lekko uchylone.
Gdy otworzyły drzwi wejściowe, Kate poczuła na swojej twarzy zimny powiew wiatru.

- Na pewno nie będzie Ci zimno ?
- Nie przejmuj się tym.

Była to zwykła, niczym nie różniąca się od innych, drewniana ławka.
Postawiona była kilkanaście lat temu przez byłego właściciela pensjonatu.
Trzy metry od ławki znajdował się staw o niezbyt wielkiej powierzchni.
Elizabeth usiadła i oparła głowę o górną część ławki.

- Alkohol bywa zdradliwy.
- Dlaczego tak sądzisz ?
- Bo teraz powiem Ci wszystko o co mnie zapytasz.
- Myślisz, że będzie to działało w dwie strony ?
- Tak.
- A jakieś uzasadnienie tej tezy ?
- Jesteśmy podobne, dlatego przy każdej możliwej kłótni to ja będę musiała ustąpić, bo Ty jesteś bardziej uparta ze względu na to, iż jesteś młodsza.
- Skąd to możesz wiedzieć ?
- Po prostu wiem, taka moja rola.
- Może masz rację, ale wolę się kłócić z Tobą  niż całować kogoś innego.
- Wiedziałaś, że istnieje życie wśród roślin ?
- Raczej o tym nie słyszałam, aczkolwiek mówią, że to też istoty żywe.

Elizabeth podniosła głowę i zwróciła wzrok ku niewielkiemu drzewu za jej plecami.

- To jest Leon.
- Skąd wiesz ?
- Powiedział mi.
- Chyba za dużo wypiłaś.
- Twierdzisz, że kłamie ?
- Ty to powiedziałaś.
- Ale Ty pomyślałaś.
- Nie siedzisz w mojej głowie.
- Ja nie, ale Leon mówi, że zapowiadała się kwitnąca znajomość.
- Tak ?
- Ale i tak mi nie uwierzysz.
- Ile ma lat ?

Elizabeth wstała i podeszła do drzewa. Jeśli ktoś wtedy na nie patrzył to z pewnością uznał by, że jest niespełna rozumu. To był niecodzienny widok, 23 letnia kobieta przytulająca się do drzewa.

- 111 lat.
- Powiedział Ci , tak ?
- No tak.
- Zatem, Leon 111 ?
- Owszem.
- Za stary dla mnie.
- Wiek nie gra roli.
- Postaw się w mojej sytuacji, mężczyzna starszy o 90 lat ?
- Jemu to nie przeszkadza.
- Dlaczego nie porozmawia więc ze mną ?
- Bo się wstydzi.
- Mnie ? Przecież chce mnie poznać.
- A co Ty myślałaś, że w ramiona Ci się rzuci ? Kochana, mężczyźni już tacy są.
- Wracaj tu, Głuptasie.

Kate nie rozumiała tego w jaki sposób całkiem z dnia na dzień Elizabeth zdobyła jej serce. Może to przez to niewinne spojrzenie dziecka. Albo przez stanowczy ton dorosłej kobiety.
Nie znalazła konkretnego powodu do miłości, bo taki nie istnieje.
Nie mogła oderwać od niej wzroku. Była wyjątkowa, subtelna i taka bezbronna.

- Kate ...
- Tak ?
- To jest jedyna taka noc, możesz mi powiedzieć o wszystkim co czujesz.
- Nie rozumiem o czym mówisz.
- Widzę jak bijesz się z myślami. Wszystko o czym myślisz możesz powiedzieć na głos.
- Boję się.
- Czego ?
- Że któregoś dnia Cie stracę, że odejdziesz, a Ja nie będę potrafiła Cię zatrzymać.
- Jeśli coś pójdzie nie tak, nie będę potrafiła sobie tego wybaczyć, ale zawsze będę przy Tobie.
- Nie myślałam, że wszystko tak się potoczy, że nie będę mogła przestać o Tobie myśleć, że będziesz pierwszą myślą po przebudzeniu i ostatnią przed pójściem spać.
- Gdy pierwszy raz Cie zobaczyłam, wiedziałam, że jesteś tą osobą, której szukam. Wiedziałam jak wszystko się zacznie i jak się skończy, ale czasami lepiej jest nie wiedzieć. Proszę Cię tylko, żebyś potrafiła mi wybaczyć jeśli przyjdzie na to czas. Ale nie rozmawiajmy o tym. Chcę byś nauczyła się słuchać.
Jeśli będziesz mnie potrzebować, zamkniesz oczy i wsłuchasz się w to co Cię otacza.
- A Ty wtedy gdzie będziesz ?
- Będę między tym dźwiękiem, który lubisz i tym, który słyszysz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz