wtorek, 10 lipca 2012

Zamów mnie jak z menu swobodnie.

Kate wpadła do kawiarni z mokrymi jeszcze włosami.

- Nie uprzedzałaś, że przyjedziesz.
- Wiedziałaś o tym.

Elizabeth podniosła rękę i skinęła, że chce złożyć nowe zamówienie.
Do ich stolika podeszła dość atrakcyjna kobieta.
Miała krótkie, rudawe włosy i duże, zielone oczy, kryjące w sobie jakąś tajemnicę.

- Lauro dla mnie jeszcze raz to samo, a dla mojej koleżanki...

Koleżanki ?! Serce zaczęło jej bić mocniej, a łzy napłynęły do oczu.
Nie potrafiła sobie wytłumaczyć dlaczego tak bardzo się tym przejęła.
Może oczekiwała innego słowa.

- Herbatę malinową, poproszę.

Spojrzała na kelnerkę i na swojego Mistrza. W ich spojrzeniach dostrzegła coś magicznego.
Widać było, że Laura ma zdecydowaną przewagę wiekową.

- Elizabeth...
- Tak ?
- Chcesz mi coś powiedzieć ?
- Może kiedyś, ale najpierw opowiesz mi o swoim śnie.
- Skąd... To co się dzieje w mojej głowie jest dla mnie zbyt intymne by o tym mówić.
- Mogłabyś mi o tym nie mówić, ale musisz oczyścić swój umysł.
- Co masz na myśli ?
- Jeśli nie będziesz resetować minionych wydarzeń w twojej głowie to zaczniesz zagłębiać bieg ich zdarzeń.
- A co w tym złego ?
- Utoniesz w oceanie paranoi.

Bywało, że Kate nie rozumiała toku myślenia Elizabeth, ale miała do niej bezgraniczne zaufanie.
Wiele razy zastanawiała się nad tym, jak to możliwe po tak krótkim czasie znajomości.
Wpatrywała się w nią jak w bóstwo.
Nie wiedziała skąd to nagłe zainteresowanie jej osobą.
Być może szukała kurczowo odpowiedzi na pytanie dlaczego była w ciele Mistrza podczas aktu w swoim śnie.

- Elizabeth, możemy porozmawiać ?

Nie zauważyła kiedy Laura podeszła do ich stolika.

- Oczywiście. Kate poczekaj tu na mnie. Dopij herbatę i wyruszamy w drogę.

Nie odezwała się ani słowem. Czuła się jak mała dziewczynka, bezradna, a przede wszystkim urażona.
Co jakiś czas rzucała ukradkowe spojrzenie w stronę dwóch dojrzałych kobiet przy stoliku po drugiej stronie lokalu.

- Lauro, dobrze wiesz jak jest.
- To nie ma żadnego znaczenia.
- Ma, teraz Ja mam swojego ucznia, jej poświęcam swoją uwagę, bo wiem, że to moja następczyni.
- Jesteś pewna ?
- A Ty byłaś ?
- Nie zapominaj się, ani tego czego Cię nauczyłam.
- Jestem pewna, a Ty byłaś wybierając mnie spośród tłumu innych dzieciaków ?
- Tak, wiedziałam, że to Ciebie szukam.
- Szukałaś i znalazłaś, ale nie wiem czy dobrze.
- Dlaczego tak uważasz ?
- Czy będąc Mistrzem, nie powinniśmy przestrzegać naszych podopiecznych o powtarzającym się biegu historii ?
- Masz mi to za złe ?
- Jestem Ci wdzięczna za wszystko.
- Ale i tak mnie nienawidzisz.
- Mocne słowa, ale to nie tak. Nie wiem jak mam postąpić, by nie popełnić tego samego błędu co Ty.
- Nie chciałam Cię zranić, chciałam dla Ciebie jak najlepiej, nie mogłam sobie pozwolić na to, by z Tobą być.
- Jeśli kocha się dwoje ludzi to reszta nie ma znaczenia, Chciałam ułożyć sobie życie na nowo po tym jak odeszłaś, ale gdy już prawie mi się to udawało Ty pojawiałaś się na nowo i wszystko wracało. Jesteś moim fatum, przekleństwem. Nigdy nie zrozumiem dlaczego odeszłaś i złamałaś dane mi słowo.
- Dzisiaj postąpiłabym inaczej, ale to już nie ma żadnego znaczenia. Kiedyś to zrozumiesz.

Elizabeth wstała i pocałowała Laurę w policzek.
Ruszyła w stronę wyjścia i skinieniem głowy dała Kate do zrozumienia, że ma ruszyć za nią.
Laura odprowadziła je wzrokiem, a gdy Elizabeth wsiadając do samochodu, spojrzała w jej stronę, uśmiechnęła się.
Kate ledwo zdążyła wsiąść do samochodu, gdy ten ruszył z piskiem opon.
Dziewczyna nie wytrzymała i wybuchnęła.

- Co to do cholery miało być ?!
- Nie zapominaj się.
- Chyba należą mi się jakieś wyjaśnienia, nie uważasz ?
- Nie oszukujmy się, nic nas nie łączy . Jestem twoim Mistrzem, mam nauczyć Cię tego czego nauczył mnie mój Mistrz, żebyś mogła to przekazać swojemu uczniowi.

Pierwszy raz usłyszała taki zdecydowany i zarazem agresywny głos Elizabeth.
Jechały ponad sześć godzin i żadna nie odezwała się ani słowem.
Samochód nagle stanął na poboczu, a Elizabeth przerwała panującą między nimi ciszę.

- Jesteśmy na miejscu.
- Co teraz ?
- Wysiądź i idziemy.
- Dokąd ?
- Na sam szczyt.

Dookoła widać było jedynie lasy pokrywające niemal każdą górę, a gdy dziewczyna spojrzała w dół ujrzała płynącą w dolinie rzekę.
Szły ku górze, a im były wyżej tym zalesienie zdawało się być nieco mniejsze.
Na samej górze, na środku leżał ogromny, płaski kamień. Przypominał ołtarz, na którym składano ofiary i odprawiano sekretne rytuały.

- Co to za miejsce ?
- Usiądź tu.
- Po co ?
- Jak mama każe Ci iść spać to też pytasz po co ?
- Mama już mnie nie pilnuje, sama wydzielam sobie porę.

Były słowa, które paraliżowały Kate. Jej rozum stwarzał barierę, której pyskata dziewczyna nie była w stanie przekroczyć.
Usiadła na kamieniu i poczuła jak o jej plecy opiera się Elizabeth.

- Nie widzisz mnie, więc nie musisz czuć wstydu. Możesz opowiedzieć mi o wszystkim czego doświadczyłaś tej nocy.
- Nie potrafię z Tobą o tym rozmawiać.
- Możesz porozmawiać ze mną swobodnie.
- Wydaje mi się, że jeszcze nie pora.
- Ufasz mi ?
- Skąd to pytanie ?
- Ufasz mi ?
- Tak.
- Więc zamieniam się w słuch.
- Nie rozumiem dlaczego czułam to co Ty.
- Opowiedz mi o wszystkim.
- Przyszłaś do mnie do domu, a właściwie Ja do Ciebie, to było jak zamiana dusz. Krótko ze sobą rozmawiałyśmy, bo nie o to właściwie chodziło.
- A o co ?
- Mam wrażenie, że dobrze wiesz o wszystkim, tylko dlaczego każesz mi o tym mówić ?
- Chcę byś nauczyła się rozmawiać. O co chodziło ?
- Chodziło o seks, o jedność naszych ciał. wszystko wydawało się tak realne. Czułam Cię przy sobie i wszystko o czym wcześniej mówiłaś stawało się mniej absurdalne. Dzisiaj gdy podeszła do Ciebie ta kelnerka to serce zaczęło bić mi mocniej, starałam się uspokoić i wytłumaczyć je przed rozumem.
- Co byś chciała wiedzieć ?
- Dlaczego w śnie nasze dusze się zamieniły ?
- Pamiętaj, że sny to często tylko wytwór naszej wyobraźni.
- Ale to na pewno nie była tylko wyobraźnia ! Czułam ciepło twojego ciała, czułam Cie w sobie i czułam jak rusza się twoje ciało, gdy ja w nim goszczę.

Elizabeth słuchała jak jej uczeń opowiada o sennych, ale realistycznych doznaniach erotyki we własnej głowie. Puściła wodze fantazji i jej ciało przeszył dreszcz.

- Pamiętasz jak powiedziałam Ci o tym, że mnie pokochasz ?
- Pamiętam.
- Od wieków było tak , że uczeń zakochiwał się w swoim Mistrzu, utożsamiał się z nim. On nie mógł nic zrobić. To jest wpisane w historię świata i z góry skazane na niepowodzenie. Mistrz wybiera swojego ucznia kierując się własnymi uczuciami. Najważniejszą lekcją jakiej doświadczamy jest nauka miłości. Być może niespełnionej i nieszczęśliwej, ale największej.
- Chciałaś, żeby mi się to przyśniło. To ty kierujesz moimi snami, tak ?
- Co czułaś po przebudzeniu ?
- Byłam zawiedziona, że to tylko sen, ale także zmienił się mój tok myślenia.
- Byłaś zazdrosna, gdy podeszła do mnie Laura.
- Byłam... Co się stało z twoim Mistrzem ?
- Odszedł, widujemy się raz na jakiś czas.
- Ty też ode mnie odejdziesz ?
- Ja będę przy Tobie zawsze, choćbym musiała złamać reguły gry...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz