Gerry przywitał ich z otwartymi ramionami.
Podczas drogi do pensjonatu, Elizabeth dużo o nim opowiadała.
Poznali się w szkole i wiedzieli, że zawsze mogą na siebie liczyć.
Byli zaprzeczeniem tezy, że nie istnieje przyjaźń damsko-męska.
- To mój najlepszy pokój z widokiem na dolinę.
- Mam nadzieję, że są tam dwa łóżka.
- Niestety nie. Jest małżeńskie łoże.
- Elizabeth, nie martw się, poradzimy sobie jakoś. - wtrąciła Kate.
Elizabeth podziękowała przyjacielowi za gościnę i razem ze swym uczniem powędrowały do pokoju.
Gdy weszły do środka zaniemówiły.
W pokoju było wielkie okno z widokiem na dolinę i góry.
Kate wzięła szybki prysznic i położyła się do łóżka.
Elizabeth siedziała na skraju i z zachwytem patrzyła jak księżyc oświetla płynącą, niedaleko rzekę.
- Nie kładziesz się ?
- Już idę, nie musisz na mnie czekać.
Weszła do łazienki, ściągnęła z siebie ubrania i wskoczyła pod prysznic.
Miała wrażenie, że spędza tam wieki.
Zwiększała strumień wody, by poczuć jak krople rozbijają się o jej ciało.
Chciała poczuć moc żywiołu chociaż w taki sposób.
Okryła się ręcznikiem i spojrzała na zegarek.
Minęło 40 minut, Kate na pewno usnęła.
Wyszła z łazienki owinięta jedynie w ręcznik. Światło było zgaszone, a jedynym co oświetlało skrawek pokoju był księżyc wkradający się do pokoju.
Elizabeth opadł ręcznik na ziemię i szła dumnie przed siebie.
Nagle w ciemności dostrzegła szklisty blask. Jej ciało przeszył dreszcz, a sutki stwardniały.
Chwyciła koszulkę i szybko ją na siebie włożyła.
- Masz piękne ciało.
- Myślałam, że śpisz.
- Przebudziłam się, głos mi kazał.
- Jaki głos ?
- W śnie, kazał mi się zbudzić.
- Mogłabyś się odwrócić ?
- Dlaczego ?
- Bo to nieco krępujące.
- Nie masz czego się wstydzić.
- Lepiej się odwróć i połóż spać.
Elizabeth wślizgnęła się w dolną część ubrania i położyła do łóżka.
Czuła się skrępowana, ale nie miała ochoty spać na podłodze.
- Dobranoc, Kate.
- Dobranoc, Mistrzu.
Szelest za oknem rozbudził Elizabeth. Spojrzała na zegarek, 6:48.
Zwróciła wzrok ku Kate. Wyglądała jak mała dziewczynka, taka bezbronna i niewinna.
Elizabeth odgarnęła jej włosy z policzka i lekko musnęła ustami.
Chwyciła ubrania i czym prędzej je odziała.
Ruszyła szlakiem nad rzekę i wsłuchiwała się w otaczającą ją przyrodę.
Straciła rachubę czasu, poczuła się znów pełna energii, nadziei i wiary.
Rozebrała się do naga i weszła do rzeki.
Woda była wyjątkowo ciepła, a Elizabeth czuła jak Matka Natura trzyma ją w ramionach.
Wyszła na brzeg i spojrzała na zegarek, była 10:57.
Ubrała się i powoli wracała do pensjonatu, zatrzymując się to tu, to tam.
Gdy doszła na miejsce zobaczyła, że przed domem siedzi Gerry i pali fajkę.
- Ładny dzień, Elizabeth.
- Każdy dzień jest piękny, trzeba tylko umieć docenić jego piękno.
- Nie wpakuj się znowu w jakieś kłopoty.
- Nie musisz się o mnie martwić.
- Zawsze będę , bo jesteś częścią mnie.
- Gerry, wszystko jest w porządku.
- Skoro tak twierdzisz to tak musi być.
- Zaufaj mi.
- Twoja znajoma Cię szukała, kłóciłyście się ?
- Kate ?
- Bardzo możliwe, dość niekulturalne z twojej strony było nie przedstawienie mi jej.
- A kto Ci powiedział, że jestem kulturalna, powinieneś wiedzieć po tych wszystkich latach.Nie kłóciłyśmy się, czemu pytasz ?
- Bo wybiegła cała zapłakana.
- Gdzie teraz jest ?
- Gdy ją ostatnio widziałem to siedziała na wzgórzu w sadzie.
Elizabeth odwróciła się plecami do właściciela pensjonatu i zaczęła biec w stronę sadu.
Zatrzymała się na chwilę tuż przed ogrodem i dostrzegła zwiniętą w kulkę Kate, leżącą na ziemi.
Zaczęła biec szybciej z nadzieją, że nic jej nie jest.
Kate uniosła głowę i spojrzała w stronę nadbiegającej kobiety.
- Elizabeth ?
- A kogo się spodziewałaś ?
- Jak dobrze, że jesteś.
Elizabeth przykucnęła przy Kate, a ta utonęła w jej objęciach.
- Kate, co się stało ?
- Myślałam, że odeszłaś. Obudziłam się, a Ciebie już nie było. Gdy byłaś przy mnie czułam się bezpiecznie, czułam, że nic mi nie grozi. Śniło mi się, że pocałowałaś mnie w policzek i to znów było tak realistyczne.
- Przecież powiedziałam, że Cie nie zostawię.
- Wiem, ale twój Mistrz też tak mówił.
- Ja nie jestem jak ona.
- Przestraszyłam się, że mogę Cię stracić. Wiem, że to głupie, ale wtedy zrozumiałam jak bardzo Cię potrzebuje. Stałaś się częścią mnie, a być może to ja stałam się odbiciem Ciebie. Wiem, że gdybyś odeszła , umarłaby cząstka mnie.
- Zawsze będę przy Tobie, gdy będziesz mnie potrzebować.
Kate wtuliła się w Elizabeth, było to zdecydowanie najbezpieczniejsze miejsce dla małej, zagubionej dziewczynki.
Kolejne łzy napływały jej do oczu, ale nie wstydziła się tego.
Elizabeth położyła dłoń na policzku Kate i odsunęła od siebie.
Spojrzały na siebie i dostrzegły w sobie coś więcej niż do tej pory.
Elizabeth zbliżyła się do Kate i musnęła jej usta swoimi, a ta przyciągnęła ją do siebie.
Piękno chwili prowadzące do zguby ? Nie liczyło się to co się wydarzy,ale to co trwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz