poniedziałek, 16 lipca 2012

You stole my star.

Zgubiły poczucie czasu. W swoim towarzystwie czuły się bezpiecznie, a przede wszystkim niczego nie brakowało im do szczęścia.
Kate wstała i wyciągnęła rękę ku Elizabeth.

- Chodźmy, pójdziemy nad rzekę i spędzimy tam noc.
- Jesteś pewna ?
- Tak.
- Ale nic dziś nie jadłaś.
- Czuje przesyt emocji i euforię przez to wszystko co się dzieje wokół, natura szaleje, jeśli nie pójdziemy możemy tego żałować.
- Tak sądzisz ?
- Tak, żałujesz czegoś co Ci się przytrafiło ?
- Niczego w życiu nie żałuję, niektórzy są świadomi tego co zamyślają dla nas, by zapewnić nam przyszłość jakiej jesteśmy godni.
- Więc chodźmy.

Kate podniosła Elizabeth i ruszyły w stronę rzeki.
Przez chmury zaczął przebijać się blask księżyca i jak za sprawą magicznej siły obłoki ustąpiły mu miejsca na niebie.
Zaczęły pojawiać się pierwsze gwiazdy na niebie i świeciły tak jasno jak szalejący ogień w sercach tej nietypowej pary.
Aczkolwiek nie wiem czy można by to tak nazwać, to dość skomplikowane co je łączyło.
Elizabeth położyła się na piasku, a Kate wtuliła się w jej ramiona.

- Piękne niebo. Wygląda tak jakbyś układała dla mnie gwiazdy, Mistrzu.
- Będę układać dla Ciebie gwiazdy co noc, zmienię bieg rzeki jeśli będzie trzeba i będę kreować twoje sny, a każdy koszmar rozwieję jak wiatr te chmury na niebie.
- Elizabeth...
- Tak ?
- Czy to też nie jest skazane na niepowodzenie ?
- Kiedy wchodziłyśmy na szczyt góry to myślałaś o tym jak wysiadałaś z samochodu ?
- Nie.
- A myślałaś o tym co jest na szczycie ?
- Nie, podziwiałam piękno otaczającej nas natury.
- Mam mówić dalej ?
- Nie, nie musisz. Mam pytanie.
- Zamieniam się w słuch.
- Po co ludzie są ze sobą jeśli się nie kochają ?
- Różnie bywa. Łączy ich np. dziecko, albo strach przed samotnością.
- Tak chyba nie powinno być.
- Tak zdecydowanie nie powinno być.

Elizabeth wzięła głęboki oddech i pocałowała Kate w czoło.
Zwróciła się ku niej, jej oczy błyszczały.
Można było w nich dostrzec wszystko co najpiękniejsze.
Dla Elizabeth był to kolejny cud świata.
Widziała w nich lazurowe morze, tonęła w jej spojrzeniu i czuła ogarniające ją ciepło.

- A jak jest z Tobą ?
- Nie byłabym z kimś, kogo nie kocham.
- Uważam, że to uszczęśliwianie się na siłę, a przecież to serce powinno nas kierować w życiu, a rozum powinien je jedynie asekurować.
- Byłabyś z kimś, kogo nie kochasz ?
- Nie, nie potrafiłabym.
- Miłość jest jak kwiat. Zasadzisz ziarno uczucia, pielęgnujesz je, aż w końcu wyrasta piękny kwiat i możesz podziwiać jego piękno.
- Ale nie da się w tak krótkim czasie kogoś pokochać.
- Przestać kochać ot tak też się nie da. Trzeba poznać drugiego człowieka, nieważne czy będzie to mężczyzna czy kobieta. Ludzie zbyt zachłannie chcą być szczęśliwi, ale to nie o to chodzi. Musimy uporządkować nasze serce, by można było wpuścić kogoś do środka. No chyba, że wchodzi bez pukania i niczym się nie przejmuje.
- Co wtedy ?
- Nic. Pojawia się w naszym życiu znienacka i wywraca je do góry nogami. To nie jest zła zmiana, trzeba mieć wiarę na lepsze jutro.
- Kazałaś mi cieszyć się obecną chwilą.
- Nie kazałam, radziłam.
- To prawie to samo.
- Często jedno słowo robi wielką różnicę.

Kate uniosła głowę i skrzywiła usta w akcie rozkojarzenia.
Elizabeth wybuchnęła śmiechem.

- Co Cię tak rozbawiło ?
- Zrobiłaś cudny dzióbek.
- Wcale nie !
- Ależ oczywiście ! Cudnie wyglądałaś.
- Już się bałam, że zawsze bywasz poważna.
- Wielu rzeczy jeszcze o mnie nie wiesz, ale mamy czas. Cały czas drzemie we mnie dziecko.
- Czyli teraz nie dasz mi spokoju ?
- Nie ma nawet takiej opcji, Dziobaku.
- Jesteś niemożliwa !

Elizabeth uniosła wzrok na bezchmurne niebo.

- Spójrz ! Samolot.
- To dość normalne, że samoloty latają.
- Nie rozumiesz. Są pewne ludzkie nawyki i dziwoty.
- A co ma do tego samolot ?
- Możemy udawać, że samoloty na niebie to spadające gwiazdy i mocno wierzyć, że nasze marzenia się spełnią.
- No dobrze, w takim razie.... już.

Elizabeth nie wiedziała czego może sobie życzyć, może tego, by ta historia nie skończyła się tak jak z jej Mistrzem.
Nie, to by było zbyt egoistyczne.
" Chciałabym by była szczęśliwa, niezależnie od tego czy ze mną, czy z kimś innym. "

- Już. - wykrztusiła z siebie i uśmiechnęła.
- Zrobiło się zimno, może jednak wróćmy do pensjonatu ?
- Dobry pomysł.

Od tej pory ich małe szaleństwo stało się rutyną, a życzenie Elizabeth zawsze było to samo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz